Wspierająca moc oddechu
Wyobraź sobie, że wspinasz się na górę. Przed Tobą strome podejście, w dole widać przepaść. Nie za bardzo masz wyjście, zejście w dół nie wchodzi w grę. Twój kierunek to szczyt, tak wcześniej ze sobą ustaliłeś i w tamtym kierunku jest później twoje schronienie. Nie jest lekko, słyszysz dudnienie swojego serca. Oddech znacznie przyspieszył, plecak staje się coraz cięższy, a w myślach wcale już nie lubisz chodzić po górach. Poziom hormonów stresu wskakuje na wyższy poziom, ale jedyna sensowna droga to nadal pod górę, na szczyt. Jak możesz sobie pomóc? Co będzie dla Ciebie wspierające? Niesiesz nie tylko ciężki plecak, ale zawsze i wszędzie niesiesz ze sobą cudowne narzędzie – swój oddech. Człowiek potrafi zarządzać własnym oddechem. Wspinaczka górska jest momentem w którym można się o tym przekonać.
W jodze jest wiele technik oddechowych. Tę gałąź nazywamy pranayamą. Pranayama skupia uwagę na oddechu i świadomie wykorzystuje jego moc. Techniki takie jak Nadi Shodana czy oddech z wizualizacją mogą wesprzeć nas w stresujących sytuacjach, ponieważ możemy wykorzystać je by siebie wycentrować, zharmonizować, a tym samym uspokoić i przygotować do dalszej wspinaczki. Przykład wspinaczki jest stosunkowo łatwy do wyobrażenia i porównania z codziennym życiem, bowiem w życiu każdego dnia napotykamy na czynniki
podnoszące poziom stresu.
Nadi Shodana to oddech naprzemienny przez nos. Zaczynając od lewej dziurki nosa możemy wpłynąć kojąco na nasz układ nerwowy. Oddychamy uważnie biorąc wdech lewą dziurką, podczas gdy prawa dziurka jest zamknięta za pomocą kciuka prawej dłoni. Następnie wydychamy powietrze lewą dziurką nosa, podczas gdy czwartym palcem prawej dłoni zamykamy lewe skrzydełko nosa. Następuje wdech prawą dziurką, krótkie zatrzymanie, a następnie wydech lewą dziurką nosa. Taka sekwencja liczona jest jako jedno powtórzenie. Warto zacząć od paru powtórzeń, na przykład 3. Tak niewiele wystarczy, aby poczuć spokój i harmonię.
Kolejnym przykładem jest oddech z wizualizacją, których jest spora mnogość. Możemy na przykład wyobrazić sobie prowadzenie oddechu do punktu trzeciego oka, który znajduje się między brwiami. Biorąc wdech nosem, świadomie kierujemy oddech między swoje brwi. Trasa oddechu zdaje się dość krótka, natomiast jest to mocarny oddech, dzięki któremu skupiamy uwagę na nosie i twarzy, pozostawiając brzuch miękkim i lekkim.
Następnym wariantem może być znacznie dłuższa trajektoria oddechu, czyli aż od samej podstawy ciała po czubek głowy, przy czym warto tutaj uważać na pozostawienie odcinka okolic brzucha miękkimi i spokojnymi, może tutaj wystąpić niekorzystne napinanie tych okolic, a tym samym sztywność barków i napięcie w okolicy karku, czego z pewnością już mamy wystarczająco wspinając się z ciężkim plecakiem, czy kierując samochodem do pracy.
Jeśli ani Nadi Shodana, ani wizualizacja do nas nie przemówiły, warto rozważyć odliczanie, którego głównym celem jest wydłużenie wydechu. To właśnie dłuższy wydech wpływa na nas łagodząco i kojąco. Możemy zacząć od wdechu do 4, wydechu do 6. Wdychając powietrze liczymy do 4, wydychając do 6. Zatrzymując zarówno wdech jak i wydech na 2. Podsumowując, odliczam wdech do 4, zatrzymuje na 2, wydech odliczam do 6, zatrzymuje na 2, i powtarzam aż poczuje się spokojniej. Możemy też wydłużyć wydech do 8, warto jednak zacząć od 6, jeśli nigdy wcześniej nie stosowaliśmy tej techniki, będzie to dla nas najprawdopodobniej wystarczające wyzwanie.
Pamiętajmy zawsze jaki jest nasz cel. Jeśli dana technika nie wspiera nas w osiągnięciu naszego celu, oznaczać to może, że lepiej będzie zmienić technikę, sprawdzić i samemu doświadczyć, a następnie wybrać odpowiednią, czyli taką, która nasze życie wspiera. W życiu, jak i podczas wspinaczki górskiej, trzeba wystawić się często na dyskomfort. Warto pamiętać, że dyskomfort nie jest bólem. Ból to ból. Ból daje sygnał o granicach ciała lub kontuzji czy chorobie, a dyskomfort jest jedynie nieznacznym z czasem odczuciem, które w rzeczy samej prowadzi nas do rozwoju. Podczas dyskomfortu przekraczamy granicę własnego umysłu oraz organizmu, co zawsze należy czynić z szacunkiem do swojej istoty. Podczas odczuwania dyskomfortu słyszymy własne ograniczenia. Przemawia do nas wszystko to, czego się boimy, co jest dla nas niewygodne, ale najprawdopodobniej najlepsze, spoglądając na to z szerszej i dalszej
perspektywy. W czasie dyskomfortu, wraz z szacunkiem do własnego ciała – które jest pojazdem dla naszej duszy – poszerzamy zakres własnych granic i możliwości. Natomiast ignorując silny ból narażamy siebie na niebezpieczeństwo. O tej ważnej różnicy należy pamiętać. Czy zrobiłeś/zrobiłaś w życiu coś, o czym na samą myśl poczułaś ścisk w żołądku, a później byłeś/byłaś przeszczęśliwa i do dziś opowiadasz o tym przy ognisku lub w trasie
na kolejny szczyt? Być może było to coś pozornie niewielkiego? Być może doznałeś(aś) wtedy momentu eureki? To są właśnie te momenty dzięki którym czujemy wolność i poczucie kontroli nad własnymi dniami. Z całą pewnością nie należą one do najłatwiejszych, ale na pewno są tymi, które zapamiętamy.
Codziennie niesiemy ze sobą swój oddech i mamy na niego wpływ. Nie potrzebujemy najdroższych akcesoriów ze sklepu sportowego – chyba, że idziemy w góry zimą, wtedy potrzebujemy kije i raki na niższych piętrach gór, a powyżej 1300mnpm najlepiej już uzbroić się w kask i czekan dla własnego bezpieczeństwa. Góry potrafią być groźne, dla tych którzy je lekceważą. Odpowiednie przygotowanie to podstawa, bez tego nawet oddech Cię nie uratuje, bo będziesz w realnym zagrożeniu własnego życia z własnej głupoty. Absolutnie nie zachęcam do wycieczki w góry zimą licząc na swój oddech. Oddech ma silną moc działania, ale twoim zadaniem jest również przygotować odpowiedni sprzęt. Czasem spotykałam w górach ludzi w tak zwanych adidasach lub sneakersach. Szczytów ludzkiej głupoty jest wiele, a to z pewnością jeden z nich. Zawsze należy dostosować się do warunków pogodowych i sprawdzić
pogodę przed wyjściem w teren. I wtedy , gdy mamy na trasie trudniejsze momenty, przypomnijmy sobie o tym lekkim narzędziu, które nieustannie nam towarzyszy. Oddech używany świadomie, rozważnie i spokojnie, może wesprzeć nas każdego dnia, również w trakcie wspinaczki górskiej.
Autorka artykułu: Sylwia Lamczak
Instagram: @mantrayogasylwialamczak, @sylvialamczak
